MALUTKIE NIESZCZĘŚCIA

Od mojej niemieckiej przyjaciółki dostałam list. A w nim opis wielu „malutkich nieszczęść” — jak się wyraziła. Właściwie czytając list, trudno było nie odczuwać pewnego rozbawienia, jak­kolwiek każdy z nas wie, że czymś innym jest dowiadywanie się, a czymś innym przeżywanie. A w obliczu niektórych przeżyć nawet bliskich nam osób trudno o współczucie. Najpierw przyjaciółkę użądliła osa i to w sam czubek nosa. Nos spuchł, a ona była umówiona na spotkanie z nowym pracodawcą. Nie poszła.Potem okazało się, że wnuczka mająca gęste włosy przyniosła z przedszkola wszy. A ponieważ cała rodzina lubi „kotłować się” na tapczanie — wkrótce wszy mieli wszyscy. Głównej nosicielce włosy ogolono, a kochający tata przez solidarność też się kazał ogolić.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA ZWIERZĘ

Inni ludzie takie psy ku­pują, uzasadniając to potrzebą obrony. I nic to, że co pewien czas dowiadujemy się o pogryzieniu kogoś przez psa, przy czym okolicz­ności bywają różne i najczęściej pogryzione zostaje dziecko. I nie ono jest winne temu, że pociągnęło psa za ogon albo wsadziło mu paluszki w błyszczące jak perełki oczy. To dorośli są odpowiedzialni i za dziecko, i za psa. Także za to, że zimą psia buda nie jest ocie­plona, że kaganiec wrzyna się w psią szyję, że porzucony pies wa­łęsa się na drodze albo wyje, przywiązany do drzewa w lesie. Naj­widoczniej wdzięczność ludzka nie jest na miarę wdzięczności tego niezwykłego czworonoga.

STOSOWANIE DOGOTERAPII

Dogoterapia jest najczęściej stosowana wobec dzieci z poraże­niem mózgowym (mającymi porażenia i zaburzenia koordynacji ru­chowej), wobec dzieci z autyzmem (występują głównie zaburzenia w społecznym komunikowaniu się), wobec dzieci z zaburzeniami genetycznymi (o różnorodnym obrazie klinicznym). W stosunku do tej na końcu wymienionej grupy dzieci elementy dogoterapii były demonstrowane podczas majowej konferencji w Poznaniu na Mal­cie. Można było podziwiać zarówno psy, jak też ich przewodniczki, a przede wszystkim reakcje dzieci. Aniezależnie od wdzięczności, jaką jesteśmy winni naszym psim przyjaciołom, nasuwa się myśl, iż nie jest winą psów, że niektórzy ludzie w hodowlach selekcjonują je ze względu na siłę agresji i go­towość do walki. Czynią tak dla zarobku. 

ROLA ZWIERZĘTA TERAPEUTY

Jednak żadne ze zwierząt pełniące rolę terapeutów, w tym mądre konie i cudowne delfiny, nie podejdą do łóżka ciężko chorego dziecka. I żadne z tych zwierząt nie jest tak bliskie człowiekowi, nie potrafi się z nim tak wszechstronnie komunikować: za pomocą wzroku, do­tyku, głosu, a każdy z tych kanałów komunikacyjnych ma bogactwo odmian. Pies nie tyłko tuli się i liże, także wzdycha i ziewa, dotyka pyskiem czy łapą, popycha i ciągnie, popiskuje i szczeka. Czyni to, co fizjoterapeuta mu poleca, i jest sprawą zrozumiałą, że wyszkole­nie psa terapeuty jest żmudne i trudne, ale na szczęście psy szkolą się chętnie i z zapałem. Na przestrzeni wieków obcowania z ludźmi wiele się od ludzi nauczyły i można się tylko dziwić, że tak ich po­kochały i że są wciąż nienasycone w swoim oddaniu i miłości.

STOPNIOWA POPRAWA STANU ZDROWIA

Opis fragmentu jej terapeutycznego oddziaływania dotyczył tego, jak Franny swoim długim, miękkim włosem delikatnie muska cia­ło chorego dziecka, potem długo liże jego dłoń, na której fizjotera­peutka położyła smakołyk. To opisane w liście dwuletnie dziecko, mające uszkodzony kręgosłup, może poruszać tylko główką i tro­szeczkę dłońmi. Na dotyk Franny reaguje lekkim uśmiechem i bla­skiem oczu. Lekarze, na podstawie doświadczeń z innymi dziećmi, spodziewają się stopniowej poprawy jego stanu zdrowia. Oczywiście, dogoterapia nie zastępuje żadnego innego rodza­ju szpitalnej terapii, ale uzupełnia je. Ważne jest to, że okazuje się zdumiewająco skuteczna. Wprawdzie spośród terapii z wyko­rzystaniem zwierząt bardziej od dogoterapii, i to także u nas, roz­powszechniła się hipoterapia, czyli terapia wykorzystująca różno­rodny kontakt z koniem (przytulenie się do niego, położenie się na koniu, jazdę na nim).

PIES TERAPEUTA

Otrzymałam list, a w nim informację, że na terenie kli­niki w Dolnej Bawarii, w której prowadzona jest neurologiczna re­habilitacja dzieci znajdujących się w ciężkim stanie, do terapii wy­korzystywane są psy. Ta największa tego typu placówka lecznicza w Europie znajduje się w miejscowości Vogtareuth. Wykorzystywanie fizycznych i psychicznych właściwości psa w celach terapeutycznych jest w Polsce prowadzone od kilku lat, jednak — o ile mi wiadomo — dotychczas psy nie wkroczyły na od­działy szpitalne. Zrozumiałe, że niemieccy lekarze początkowo odnosili się scep­tycznie do pomysłu obecności psa na terenie kliniki, jednak teraz są zachwyceni skutkami dogoterapii {dog — pies). W otrzymanym liście była mowa o jedenastoletniej suczce rasy collie, o imieniu Franny.